Mnie przekonało to, iż można mieć adres wirtualny w prestiżowej dzielnicy, np. Śródmieście czy Mokotów, a płaci się grosze w porównaniu do wynajmu biura. Dla wizerunku to rzeczywiście znaczny plus.
Tak, wszystko w porządku. Miałem już kilka listów z urzędów i zawsze trafiają na adres biura, a potem dostaję skan na maila. Urzędnicy nie mają z tym problemu, bo biuro wirtualne to legalne rozwiązanie – wystarczy, że firma, która je prowadzi, ma umowę z tobą jako najemcą.
Dokładnie! Widziałem oferty, gdzie oprócz wirtualnego adresu można wynająć salę konferencyjną czy nawet stanowisko do pracy. To fajna opcja, bowiem płacisz tylko wówczas, kiedy naprawdę tego potrzebujesz. Myślę, że to przyszłość pracy biurowej.